ROK 2012...
Jaki był? Z pewnością przełomowy! Tyyyle się wydarzyło.
Pierwszy raz w życiu pisałam egzaminy gimnazjalne (nie warto się nimi przejmować:). Pożegnałam się z najukochańszymi ludźmi, ale cały czas wspominam nasze cudowne, wspólnie spędzone chwile razem. Pamiętam nasze piątkowe przerwy przed j. polskim, kiedy byliśmy tacy naturalni. Pamiętam przygotowania do poloneza, wszystkie przerwy, pierwszy dzień w SU z Paulką i Kasią, drugi dzień i każde następne już osobno, które wzbudzają we mnie zazdrość :(. Nie sposób zapomnieć o wszystkich sytuacjach, w których się jednoczyliśmy, kłóciliśmy się i nie odzywaliśmy do siebie (no oczywiście na żarty) no i byliśmy po prostu razem. Tyle uśmiechu i tyle wspomnień podczas przeglądania zdjęć. TĘSKNIĘ ZA TYM! Tak bardzo chciałabym być z wami do końca świata.... a nawet i dłużej. Jeżeli to czytacie (kochana IIIa 2011/12) wiedzcie, że jesteście najwspanialszymi istotami na tym świecie. AUTENTYCZNIE!
Ohjej, przejście z jednej szkoły, do drugiej okazało się bardzo... hm... fascynujące. Wakacje były, minęły, nie czułam ich wcale i sądzę, że straciłam na czymś dwa miesiące życia, tylko na czym? Nie płakałam, nie żałuję, żyję.
W LO spotkałam tylu ludzi, tyle osobowości i różnych charakterów. Wiem, że te trzy lata (no teraz może dwa i pół roku) spędzę dosyć miło i będzie to faktycznie najlepszy okres w moim życiu. Szybko ten czas minie. Nim się spojrzę, już Ciebie nie będzie tutaj, będę tęskniła, z pewnością.. Magdaleno. Także, mogę powiedzieć, że te cztery miesiące, pod względem ocenowo-naukowym, jak i towarzyskim w nowej szkole nie były krytyczne. Przyzwyczaję się do każdego, wszystkiego się nauczę, przeżyję. Koniec tego roku, a szczególnie dzień wigilii pokazał mi, jakie mam wspaniałe osoby obok siebie, że nawet przy dzieleniu się opłatkiem gdzieś tam w głębi duszy poleciało kilka łez. Dziękuję Wam, że jesteście, że powiecie mi co myślicie i że każdego dnia dajecie mi powód do uśmiechu.
Dobrze, że spotkałam tylu ich, wyjątkowych, zwykłych tak jak ja.
Dobrze, że spotkałam tylu ich, wyjątkowych, zwykłych tak jak ja.
Przełom nastąpił również w moim życiu poza życiem tzn. zaczęłam coś z sobą robić. Słucham suuper muzyki [klik] [klik] [klik]. Zaczęłam fotografować, robić zdjęcia czy jak tam. Nie są to super fotografie - zwykłe, normalne, neutralne uczuciowo portrety (czasem udaje się stworzyć coś nieneutralnego). A jeszcze tyle przede mną, aby się wybić z nawiasów i tworzyć coś swojego, tak chciałabym... Może przyszłość przyniesie mi jakieś nienormalne pomysły, które ziszczą się i... i będę mogła się w końcu "czymś" pochwalić. Ano, i zapomniałam napisać, że nauczyłam się śpiewać. :)
Tak mi minęło 366 dni.
Co bym chciała w przyszłym roku?
Z pewnością czasu do namysłu :). Ale także i jakiejś iskierki, która pomagałaby mi w fotografowaniu, zawieraniu przyjaźni no i w życiu. Życzę więc Wam spełnienia najskrytszych marzeń. No i oczywiście sobie, abym za rok mogła się pochwalić czymś konkretnym.
Good luck!
PS. To nie jest ważne, że ostatnie słowa były wystukane w kałuży łez. Happy New Year!

Paulinko. Ja wszystko rozumiem. Ale tu znowu nie było o mnie ani słowa. Jest mi przykro. Mam nadzieję, że weźmiesz to sobie do serca.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam... Ale powinieneś zauważyć nasze piękne zdjęcie w 1 kolumnie i 7 rzędzie xD
UsuńA opis? ;>
OdpowiedzUsuń"W LO spotkałam tylu ludzi, tyle osobowości i różnych charakterów..." Hahhaha, a kto jest tym niby różnym charakterem? :D
Usuń