sobota, 31 grudnia 2016

Buenas noches 2016




Kończą się jedne z najbardziej szalonych w całym tym bytowaniu 366 dni zamkniętych w jeden rok.
2016

Trochę nieludzki rok. Odbierający resztki sił. Trochę okrutny, a zarazem piękny. Trochę taki mój.

Rok, w którym każdy punkt PLANU mogłam odhaczyć jako "zrealizowany". Chociaż może nie jeden. Ale z tym czekam na 2017. 

Rok, który dał mi tyle kuponów loteryjnych do wykorzystania. Wystarczyła odrobina odwagi. I dziecięcej bezmyślności. I niesamowicie wielkiej opieki Anioła Stróża. 

Rok, gdy życie zaczęło się prostować. Mimo zakrętów. Miło upadków. Mimo tych wszystkich chwil zwątpienia. 

Tak, to był dobry rok!




I ode mnie trochę cennych dla mnie zdjęć. Takich kochanych. Uśmiechniętych. 



Może mniej uśmiechniętych. Ważne, że matura zdana! 





Bardziej niż twarz liczyło się wtedy jedzenie... czyli po-anatomiczny kebab ♥





Tak wygląda większość zdjęć z Malwiną. W sumie te i tak jest najlepsze. Z nich. Wszystkich. 





W lutym oprócz Szczecina <klik>, wybrałyśmy się też do Torunia. Brzoza, pierogi w Starym Młynie czy też Wyspa Tajemnic to tylko niektóre elementy, które wchodzą w skład tej wyprawy.

Teraz czas na Zamość, nie? 








Caritas. 
Jedna z definicji mówi, że jest to: czynna miłość bliźniego wypływająca z miłości do Boga. [PWN]
Tyle pokładów miłości, ile można znaleźć w tych rekolekcjach, chyba nie jesteście w stanie sobie wyobrazić. Tyle dobra, ciepła. Tyle troski o siebie nawzajem. 
I obecność. Obecność Boga w każdym niepełnosprawnym, w każdym wolontariuszu. We mnie. 





Chyba najlepsze zajęcia fakultatywne. I taki beztroski czas na tym pierwszym roku studiów. 







Kiedyś ten blog miał pokazywać mój fotograficzny progres. Niestety studia ograniczyły moje wypady z Nikosiem do minimum. Mam nadzieję, że 2017 będzie bardziej owocował w nowe portrety. 





Festiwal "Dwa Teatry" i ten moment, kiedy stajesz się jednym z paparazzi. Wtedy to uświadomiłam sobie, że zdecydowanie lepiej jest mi pracować bez publiczności. 

tu: z Henrykiem Talarem :)






Ten Gdańsk już nie jest taki sam. Tęskno mi mocno. :< 






Na 4 dni przed egzaminem z chemii nieorganicznej.
Jakoś wtedy wszystko tak ładnie się układało - policja nas nie złapała, kierowcy byli mili (zwłaszcza Ci ostatni), pogoda była cudowna. Pomoc z Góry niesamowita!






Gdy kierowca to dostawca  Carrefoura - znowu zawitałyśmy w Bydgoszczy. 






Gniezno. Nadal nie mogę sobie przypomnieć w jakim celu to zrobiłyśmy. Ale wiem, że u celu wieży można było zobaczyć piękne widoki na te miasto. 






Byłyśmy tam! 
PS. Zasłyszane od kierowcy, że życie kończy się na 30-stce. Mało mi już zostało. :(





Spoglądając dzisiaj na te zdjęcie uśmiech sam wchodzi na usta. Ten moment, gdy Ukrainiec chcąc nas zawieźć do Poznania wcale, ale to wcale nie słucha znaków drogowych. Na szczęście jeśli ślub, to tylko z Ukrainką, więc bezpiecznie dotarłyśmy pod Chlebak. 






A tak jest po drugiej stronie Bramy. Tegoroczna Lednica była kolejną piękną misją. I to ona zapoczątkowała te następne. 






Tańce, hulanki, swawola. Przypalanie się lampami. Dużo zdjęć z Rybą. Odpowiedzialność za "siódemkę". Przewodnicy Ledniccy! 


***

Tegoroczne wakacje były dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Odrobina zaufania i można było jechać. I dojechać do celu. Ot tak. Jamna - Kraków - Mrocza - Częstochowa - Charzykowy. I wiele wiele miejscowości między nimi (nigdy nie będę już stopować w Piotrkowie Trybunalskim xD), które doprowadziły mnie do mety. Do punktu, gdzie zaczynało się coś nowego.


cała relacja z miesięcy letnich: <klik>






Kraków po raz pierwszy w tym roku. 
Godzina 21:40
Dobrze, że światła na przejściu dla pieszych włączały się automatycznie po naciśnięciu. 
Kto się boi 3 osób z wielkimi plecakami i napisem: Tarnów?






Uwielbiam tych ludzi. Każdy różny, a jednak czasem dobrze brzmimy razem. TDMuz ♥






Światowe Dni Młodzieży
Panama 2019
do zobaczenia! 






W momencie, gdy druga strona tablicy jest oblegana, a Ks. Przewodnik krzyczy, że za 20 sekund ruszamy. Coraz bardziej się cieszę, że moje nogi nie protestują w trakcie tych 500km. Coraz bardziej się obawiam o inne części ciała, które nagle przypominają mi o swoim istnieniu. 
Czuję, że będę tęsknić za tym wszystkim. 





***

Rok, w którym odwaga przewyższyła moje oczekiwania. 
Rok, w którym na nowo musiałam stać się introwertykiem. 
Ostatni kwartał tego roku był dla mnie niezłą próbą. Wytrwam z taką ilością zadań? Dam radę żyć po 4/5 godzinach snu codziennie? Czemu bilety do Warszawy muszą być takie drogie?

***

P.OK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz