Kolejny
rok uciekł. Nie wiem gdzie, ale chciałabym, aby choć na chwilę
wrócił. Abym mogła dokończyć to, czego nawet jeszcze nie
zaczęłam. Abym odbudowała to, co zniszczyłam. Abym mogła bez
żalu i tęsknoty powiedzieć: żegnaj.
Kiedy
zakończył się rok 2012 i rozpoczął 2013 myślałam tylko o tym,
aby był lepszy od poprzedniego. Abym nie straciła tylu bliskich
osób. Abym otworzyła się na drugiego człowieka, w końcu
przestała się tak cholernie bać tego odrzucenia. Abym wzięła
się za siebie i stworzyła coś, z czego mogłabym być dumna Po
części wypełniłam mój plan. W sumie nawet nie spodziewałam się
pewnego obrotu rzeczy - odzyskałam coś. Odzyskałam część
siebie, tą najbardziej upragnioną – sens mojego życia.
Uświadomiłam sobie, po co egzystuję tutaj. Wśród tylu radosnych
ludzi stałam ja, obojętna i szara, nierzeczywista, nierealna. Teraz
umiem już się odezwać, więc jest duży plus.
Tak,
2013 to był cudowny rok. Tak, 2013 to najsmutniejszy rok mojego
życia.
Zyskałam
nowe przyjaźnie, odnowiłam stare znajomości. Umocniłam się w
przekonaniu, że "chcieć to znaczy móc". Zaczęłam żyć
tak, jakbym chciała. W sumie udało mi się wiele rzeczy. Ale nadal nie
widzę w tym sensu. Nadal nie są one żadną motywacją do działań,
do poderwania się i ruszenia w kierunku książek z chemii, fizyki i
biologii (szczególnie biologii). Czuję, jakbym przez szkołę
traciła drugiego człowieka. Pół roku wyjętego z życia.
Każdego
dnia wstając, uśmiecham się do siebie. Czuję, że to będzie
dobry dzień (zwłaszcza wtedy, kiedy spotykam najwspanialszych
ludzi, czy to w szkole, czy na chórze). Cieszę się jak dziecko,
kiedy tylko widzę panią Natalkę, kiedy mogę pośmiać się z
moimi Altami i zobaczyć wszystkich innych, bez których nie
wyobrażam sobie życia. Jak na razie.
Każdy
miesiąc był przesiąknięty magią. O każdym z nich mogę śmiało
powiedzieć, że przyniósł mi tyle, ile oczekiwałam. Ale w żadnym
z nich nie odnalazłam czystego szczęścia, każdy niósł też za
sobą kolejne smutki, których nie potrafię odgonić, wygonić,
przepędzić.
Jeśli chodzi o fotografie, to wyżej widzicie to, co udało mi się osiągnąć. W sumie przed moim obiektywem pojawiło się 40 modeli i modelek - najwspanialszych ludzi, którzy obdarzyli mnie taką ilością zaufania, że poddawali się każdemu mojemu rozkazowi (czyt. ustaw się tu, połóż rękę na ramieniu, zamknij oczy). Jesteście najukochańszymi osóbkami, bo to dzięki Wam nadal doskonalę się w fotografii i nadal pragnę więcej zdjęć! I w tym roku (o ile się nie mylę to był to maj) założyłam fejsbukowy fanpejdż. Nadal nie jestem pewna, czy powinien on istnieć, ale skoro już jest, to niech będzie. Dziękuję Wam za taką dużą ilość polubień, bo 750 osób to ogromy. <3
Tak
na zakończenie chciałabym dodać parę słów o moich planach. Bo
wiem, że powinno się je mieć. Wiem też, że pewnie większość z
nich się nie spełni, ale chciałabym w końcu wziąć się
porządnie za siebie i zobaczyć na zdjęciach coraz to nowe osoby,
które okażą mi chociaż troszeńkę zaufania i pozwolą mi stworzyć to 'coś'. Chciałabym także obiecać ludziom, którzy mnie
wspierają, że przez cały czas będę pamiętać o Was. Czasem
mogę nie mieć czasu, czasem go mogę mieć aż za dużo. Ale zawsze
jesteście w tej części mojego serca, która bije najmocniej.
Dziękuję Wam, moi przyjaciele, że jesteście przy mnie i że
dzięki Wam każdy dzień jest wypełniony w 100% szczęściem.
HAPPY
NEW YEAR!



